No więc moje autko jest w stanie agonii
Wywaliłem chipa, nic się nie zmieniło.
Odpalić się daje już tylko z odpiętym czujnikiem temp. ma obroty 300/min ale działa. jak się rozgrzeje to mu generalnie wszystko jedno czy podepnę czujnik czy nie. jałowe obroty są.
Najfajniejsze rzeczy się dzieją w czasie jazdy:
gdy jakimś cudem przyspieszę i zacznę hamować silnikiem, pojawia się opisany wcześniej objaw - silnik łagodnie zwalnia natomiast obrotomierz dostaje orgazmu -skacze do zera i do właściwych obrotów na zmianę. podobnie komputer - jakiś przekaźnik cyka w środku jak powalony. Ale potem jest extra: dodaję gazu i mam kołyskę. co sekundę auto przyspiesza a potem zwalnia (jakby brakło paliwa) i znowu przyspiesza i zwalnia. nie ma znaczenia jaki rodzaj paliwa PB/LPG. W zasadzie wszystko przechodzi dopiero jak wdepnę do oporu. Wówczas, gdy komputer przestaje myśleć a zaczyna lać wahę.
Jestem na 80% pewien że walnął komputer (a konkretnie jakiś kondensator, opornik albo przekaźnik w środku. procesor raczej nie, zwłaszcza że jak go podmieniam to się nic nie zmienia).
następnie 10% na przekaźniki zasilające komputer i pompę paliwa - niby są ok, ale mogą np. iskrzyć (tylko co to ma do przyspieszania....)
i ostatnie 10% na czujnik temperatury. Może i jest walnięty ale to nie on powoduje zamieszanie.
Dzisiaj zmieniam czujnik temp i podstawiam komputer wieczorkiem. opiszę efekty.
dzięki, pozdrawiam
ps. byłbym zapomniał: czy ktoś wie, czy mogę zamienić mój komputerek (m20b25 '91) na inny z tego samego modelu/roku? znaczy się z innym numerem seryjnym... musi być idento?
dzięki & pozdrawiam