Bunia odmówiła posłuszeństwa.. Wymieniałem płyn chłodniczy i chyba nie odpowietrzyłem układu dobrze bo auto złapało temperaturę 120 st.. zjechałem na podwórko.. szybko zgasiłem.. nalałem płynu w węże od chłodnicy.. po pompowałem nimi.. poszedłem żeby odpalić... chechłałem chechłałem i :cen:..
po 3 godzinach męki .. 2ch czyszczeniach świec.. 2 restartach kompa.. - auto odpaliło.. ale z taką trudnością że niech go szlak..
Chodzi jak traktor.. tak jakby tylko 2 gary pracowały.. ciężko chodzi silnik.. raz się wkręca na obroty a raz nie.. i zaczeło dymić na czarno..
Przy odpalaniu czasami gdy odepnę wtrysk najbliżej szyby to łatwiej zapala a czasami nie..
Wogóle tak mi się porobiło że tylko się popłakać zostaje..
Chłopaki, pomóżcie mi.. Znacie się to mi doradzicie chyba
..
z chęcią się pozbędę
jakby to było ON to bym się nie dziwił tą chmurka czarna
? bo jakoś mi oleju na bagnecie przybyło ponad polowe... a śmierdzi to jakby benzyną...
liłem..ech..
