Jakies 3 tygodnie temu zaczely sie moje problemy z m40b18. Wszstko bylo ok do momentu tankowania 25 litrow pb95 na stacji tesco. Po przejechaniu jakichs 100 km auto zaczelo przerywac, wygladlo to jakbym zdjal noge z gazu i zaraz depnal z powrotem. Pierwsze co pomyslalem to ze paliwo bylo lipne i zalalem 20 litrow na lukoil a potem jeszcze 20 na shellu. No i przez 600 km objawy nasilaly sie, auto potrafilo strasznie zmulic tak ze praktycznie nie dalo sie jechac. Oczywyscie byly takze momenty ze jechalo jak zawsze a po 30 km nie miala ochoty wkrecic sie ponad 1500-2000 obrotow.
Odpala bez problemu za pierwszym, kuleje tak samo na zimnym jak na cieplym, czasem po odpaleniu obroty spadaja tak jak by miala zaraz zgasnac i faluja opadajac praktycznie do 0, poprostu raz na jakis czas zamula sie tak ze wciskanie gazu daje efekt podobny do odciecia paliwa(pierdzi z wydechu) a jak nie wcisne gazu to jakos tam trzyma obroty, nie wkreca sie na biegu a na luzie ma z tym problem. Po przekroczeniu okolo 2500 rpm kreci sie do odciecia, czasem sie zajaknie ale dokreca sie do tych 6200. A na drugi dzien rano jezdzi normalnie, a wieczorem kuleje i tak w kolko.
Co to moze byc ?
Odpinalem przeplywke i problem nie zniknal.
Pompa paliwa, kable, swiece, kopolka, filtr paliwa, przepustnica


).