Alternator od m20 z e34 nie podszedl, zupelnie inne mocowanie, co jest dosc dziwne bo na realoem sa identyczne. Rozkrecilem stary, okazalo sie ze jest /zimny lut', luzny drut odchodzacy od zwojnicy do czegos tam.. lutownica + cyna zalatwila sprawe. Efekt taki ze diody pod zegarami sie nie pala, ale ladowania nie ma dalej.. chociaz jak sie nie pala to chyba jakiekolwiek musi byc. Jednak pelny aku wyssany caly po zrobioeniu 20 km. Napiecie na klemach przy wlaczonym silniku ok 11.2, w ogole nie reagujace na obroty silnika.. Mogl sie uszkodzic, zjarac regulator napiecia przy okazji? Poprzedni regulator mimo tego ze dawal tez ok 12 v to napiecie reagowalo na zmiany obrotow silnika. Zalamka mala bo majowa, jutro 300km nie pocisne na pewno.
Po konsultacji stwierdzam ze sa dwie opcje: albo regulator co sprawdze jutro, albo diody.
[ Dodano: 01-05-2010, 10:15 ]No i generalnie zgupialem.. zalozylem naladowany aku i normalnie jest ladowanie przy nie obciazaonym ok 14,3 a na obciazaonym minimalnie schodzi do 13,8 i do przy odlaczonym akumulatorze. Wczoraj bylo inaczej. Moze aku padl przez ta awarie ale chyba srednio mozliwe.
Jechac nie jechac ?
[ Dodano: 05-05-2010, 10:50 ]Finalnie wyszlo na to ze uszkodzenie alternatora spowodowalo uszkodzenie regulatora napiecia. Zimny dawal te 14v a po rozgrzaniu nie dawal nic. Zmienilem na stary boscha z tego alternatora od e34 i dziala jak trzeba. Przygody przygody.