Dziwne zjawisko dziś miałem. Jeździłem cały dzień, ileś razy gasiłem, odpalałem i bez żadnych oznak. Na koniec postawiłem pod sklepem na parę minut, chciałem odpalić i akku dosłownie jakby padł. Rozrusznik kręcił ledwo co i nie chciał odpalić. Pomyślałem że rozrusznik coś nawala. Podjechał kumpel z kablami, podłączyłem, zakręcił normalnie, więc myślę sobie, że to nie rozrusznik tylko akku padł. Ładowałem go ze 4 godz. i dalej tak samo kręci wolno. W te duże mrozy stał długo i nie było problemu z odpaleniem. Ładowanie altka jest 14,1V. Na postoju przed ładowaniem pokazywał 13,1V.
Możliwe żeby padł w parę minut akumulator?


