Jako że zacząłem temat, czas abym go zakończył

Opiszę tu dokładnie procedurę, jakiej musiałem się poddać podczas reklamacji. Może komuś się przyda.
Po kolei:
Podjechałem z reklamowanymi spryskiwaczami po roku czasu, gdzieś na początku marca 2015. Oczywiście wymontowałem je wcześniej.
Niestety, gość z ASO BMW powiedział, że muszę przyjechać na reklamację ze spryskiwaczami zamontowanymi na samochodzie...
Przyjechałem więc do ASO z zamontowanymi.
Na początek trzeba było otworzyć zlecenie na oględziny zdefektowanych części.
Oczywiście musiałem trochę poczekać, na szczęście kawa podana przez miłą hostessę umiliła mi to czekanie

Przed otwarciem zlecenia przedstawiciel ASO ostrzegł mnie, że same oględziny mogą mnie kosztować 100 pln

jeśli moje roszczenie okaże się bezzasadne. Trochę mnie zmroziło, pomyślałem w tej właśnie chwili, że to może być moja najdroższa kawa w życiu!
Ale trudno... powiedziałem "A" to czas powiedzieć też "B" ...
Przedstawiciel ASO sam wjechał na stanowisko serwisowe.

Trzeba przyznać, że ciekawie wyglądała moja E 30 otoczona nowymi "plastikami" w ASO BMW, gdzie ostatni raz była może w latach 90 ubiegłego wieku

Na stanowisku serwisant i koleś z działu reklamacji obfotografowali wszystko, sprawdzili działanie, ale na szczęście podczas rozmowy raczej przyznali, że powinna zostać pozytywnie rozpatrzona, co trochę mnie uspokoiło.

Stare spryskiwacze zostały u mnie, potem samochód poszedł do remontu blacharsko - lakierniczego, więc nie spieszyłem się z odbiorem. Odebrałem po 4 miesiącach i... konsternacja - bo przyszedł tylko jeden, ale na szczęście przyszedł też drugi po tygodniu.


Wyglądają inaczej, zwłaszcza w miejscu, gdzie jest uszczelnienie krućca podłączenia cieczy i kabelków podgrzewania. Zamiast twardego kleju (epoksydowego ?) zastosowali elastyczny klej sealantowy. Działają rewelacyjnie, nic się nie przytyka, grzeją się ładnie.

Także powodzenia, gdybyście mieli podobny przypadek.