Dzisiaj moje E30 pierwszy raz od dłuzszego czasu zrobiło mi przykrą niespodziankę. Otuż jechałem w trasie i postanowiłem wpaść do sklepu. Po powrocie przy odpalaniu wydawało się ze akumulator jest troche pusty i rozrusznik miał mały prąd ale buma odpaliła. Troche dalej w trasie z 2 razy zresetowało się radio, potem zaczął skakać obrotomierz (elektryczny) i wreszcie spadł na 0 i autko za jakiś czas zgasło. Nagle jakby nie dostawało żadnego prądu, żadnej reakcji na kręcenie stacyjką, nieszło odpalić, rozrusznik nie łapał nawet. Szczęście że miałem drugi aku w bagażniku, wyczyściłem styki na klemach, założyłem ten z bagaznika i samochód odpalił od strzała. Odjechałem i troche dalej objaw taki sam. Autko nagle zamarło. Poczekałem chwile i postanowiłem wpiąć równolegle 2 aku. Po tym zabiegu samochód odpalił i dalej jechałem z wyłączonym wszystkim co pobiera prąd na 3 - 3,5 tys obr. do domu. Pod domem mierzyłem napięcie i wychodzi galimatias troche. Jak zapali się auto to na akumulatorze jest ok 11.9-12.4 V. Sprawa się zmienia jak samochód dokręci się do odcięcia obrotów, wtedy jak puści się na wolne obroty jest cały czas 13,5V. Po zgaszeniu, odczekaniu chwile i ponownym odpaleniu autko ma znowu ten problem. Alternator po przyjeździe był dosc mocno gorący, nieszło ręki utrzymać na nim. W chwili obecnej leży na warsztacie rozłożony, wymienię jutro łożyska bo stare huczą i planuje zawiesć na badanie, ale pojęcia nie mam co jest nie tak i czy nie ma gdzis zwarcia w elektronice auta. Miał ktoś kiedyś taki przypadek i chce się podzielić informacjami, jak sprawę załatwić?
Dodam ze silnik to m40b16
Pozdrawiam