Kiedy już odpalę silnik, dławi się, na średnich obrotach chodzi, ale gaśnie przy próbie ich nagłej zmiany. (tak w skrócie)
Problem zaczął się jakiś rok temu, ale po pierwszym razie było pół roku przerwy, potem jakieś 3 miesiące, 2 i w sumie teraz już sprawności brak.
Zwykle wyglądało to tak:
Przy odpalaniu już było słychać, że silnik nie odpalał równo, chwilę chodził, aż w końcu gasł. Zwykle pomagała zabawa tak z 10 minut- kręcenie, podczas którego strzelał (głuche stukanie oraz wystrzał z tłumika jak z pistoletu). W końcu silnik odpalał, przygazowanie, gasł. Kolejny raz odpalanie, już było lepiej, zmniejszenie obrotów i gasł. Kolejny raz już chodził na niskich obrotach, ale mocniejsze dodanie gazu i gasł. Aż w końcu zapalał i było super.
Ale dzisiaj niestety- odpalił, przejechałem 200 metrów, zaczął się dławić, zjechałem na parking i zgasł. Potem, najlepiej jak przynajmniej 30-60 minut nic nie robiłem, odpalał prawie natychmiast, ale też lekko się dławił i nawet trzymany na 2000 obrotów, w końcu gasł. Akumulator już prawie zdojony.
- przy okazji zauważyłem, że przerwała się plecionka (masa) na silnik, ale jakoś nie jestem w stanie tego połączyć z wcześniejszymi incydentami. Dodatkowo wziąłem miernik, plus do + na akumulatorze oraz minus do korpusu silnika i pokazuje idealnie napięcie, więc może jest w porządku (opisałem to, bo może jednak moje myślenie jest mało poprawne).
- zastanawiałem się, czy może mieć to związek z ilością paliwa w zbiorniku, ale kilka litrów powinno być i nie jest to coś specjalnie nietypowego. Poza tym także nie jestem tego w stanie połączyć w żaden sposób z tym, co było wcześniej.
Starałem się wyszukać na informacje na forum, ale nie znalazłem konkretnej diagnozy. Auto nie ma LPG, wtrysk bez katalizatora (choć pewnie to wiecie).
Będę wdzięczny za podpowiedzi.