Wiem, że jest sporo tematów o halogenach, ale wertując szukajkę nie znalazłem nic podobnego.
Mianowicie wczoraj korzystając z plusowej temparatury zabrałem się za naprawę halogenów, które od chwili zakupu nie świeciły. Tzn po wciśnięciu włącznika nie zapalały się, ani kontrolka się nie świeciła. Sprawdziłem przekaźnik okazał się ok. Zacząłem odkręcać prawy halogen i w tym momencie zapalił się lewy.
Doszedłem do tego, że po prostu zapala się z opóźnieniem (lewy wcale się nie zapala mimo sprawnej żarówki). Rozebrałem włącznik, sprawdzam prąd próbnikiem z żaróweczką i teraz tak:
- przy sprawdzaniu tylnego -światła włączone próbnik świeci ok, światła wyłączone próbnik nie świeci w ogóle czyl jak najbardziej ok
- przy sprawdzaniu przednich - światła włączone próbnik świeci ledwo ledwo (gdyby nie to że noc nie zauważyłbym), światła wyłączone próbnik świeci tak samo ledwo ledwo a do tego halogen (jeden bo prawy wciąż nie działa) się zapala
Przyznam się, że z elektryki nie jestem najlepszy, ale jak na mój gust coś tu jest nakombinowane. Może ktoś kto się zna na tym lepiej coś wykmini?



Sprawdz miernikiem czy dochodzi napiecie i jakiej jest wartosci?? Powinno byc w okolicach 12V. Rozumiem ze sprawdzales próbówką z taka zarówka w środku? wez teraz do reki miernik i podaj jakie wartosci napiecia wskazuje. U matki coprawda w seicento swiatła zaczeły swiecic na żółto i okazała sie kiepska masa. Wiec w tym kierunku bym kombinował.