Post numer:#1
przez Dazoo » 22 mar 2010, o 23:59
Jestem posiadaczem becii takiej jak w temacie.
Jest w niej zalozony gaz przez co na benzynie nie chciala chodzic (wtryskiwacze), postanowilem je wymienic i wszystko bylo ladnie. Zrobiła na paliwie jakies 100-150km (juz nie jezdzilem na gazie) i ruszajac na skrzyzowaniu, nagle był jakis huk albo wybuch, cos w okolicach wydechu, tak mi sie wydaje przynajmniej. Po tym silnik w ogole nie wkrecal sie na obroty i sie dusił, potem już w ogole nie zapalał. Wyczysciłem kable, kopułke i swiece, wkreciłem i przejechała 5km (akurat pod dom udalo mi sie ja przyjechac). Postała z tydzien, postanowilem ja odpalic i znowu bylo to samo (tzn silnik nie chciał wkrecac sie na obroty).
Dzisiaj wkreciłem nowe świece, wszystko jeszcze raz sprawdziłem i odpalilem na benzynie. Obroty latały od 1,5k-5k. Odpiałem przepływomierz i już trzymały się na poziomie 1,5h (to tez zasługa troche podciagnietej linki przepustnicy).
Niestety, silnikiem strasznie szarpie i telepie, przy 3k obrotów cały samochód trzesie jak dziki. Na dodatek kopci jak nie wiem, kolor dymu to jakis biały, moze lekko niebieskawy.
Olej chłodniczy czysty jak nowy, dolot raczej szczelny.
I tutaj moje pytanie, czy takie objawy to moze być strzelona przepływka czy coś innego? To ile czasu już spedzilem szukajac usterki i ile sie nakur**wiłem przy tym samochodzie to moje i już na prawde kończa mi sie pomysły. A nie chce dać 150-200zł za przepływke, jesli jest dobra.
(być może już był taki temat, ale już naczytałem sie tyle tych tematów na forach, ze już wiem mniej niż wiecej...)