wjechałem kontrolnie na kanał aby sprawdzić czy wszystko oki pod autkiem... jakiś kabel plusowy gruby wisiał obok krzyżaka od magla (nie wiem co on tam robił i nie był pod nic podpięte) chciałem wypchnąc go na góre i gdzieś bezpiecznie ulokować ale dotknołem nim budy, poszła iskra i dym z pod kierownicy.... kierunki padły spalony przewód, bezpiecznik sie stopił, wymieniłem go, przewód masowy który sie spalił od tych kiernków zrobiłem, kierunki działają... żadne inne kable nie są potopione ani popalone itd.... po tym wszystkim jak włączam zapłon świeca się ciągle wsteczne na lzie na kazdym biegu bez roznicy.... kabelki nigdzie sie nie zwierają, bezpieczniki całe, kombinowałem na wszelkie sposoby ale nie kumam już ocb... prąd na kablach do czujnika jest.... to moze byc czujnik??? moim zdaniem jesli by padł to w ogóle by sie nie świeciły...
nie mam już siły do tego

