Ten post może być trochę długi ale chcę dokładnie opisać.
Samochód mam od stycznia tego roku, przez pierwsze trzy miesiące stał sobie w garażu nie odpalany bo nie miałem czasu żeby zabrać się za niego. Po tych trzech miesiącach został odpalony(przez ten cały czas nieużywania miał podłączony aku), odpalił od "pierwszego" nawet się nie zawahał. Samochód został rozebrany, wyspawany, zakonserwowany i złożony, wszystko było ok. Po około miesiącu samochód miał spawany tłumik i mechanik zapomniał odłączyć aku i zaczęły się problemy. Samochód nie dopalał, kręcił ale nie odpalał. Skonsultowałem się z naprawdę bardzo dobrym mechanikiem i on obstawił komputer, powiedział żeby kupić o tym samym numerze, żeby na pewno dobrze działał. Kupiłem ze szrotu kompa od samochodu, który przyjechał do nich na kołach i zamontowałem go. Od tego momentu samochód zaczął zapalać bez problemu. Po około miesiącu zauważyłem, że samochód zaczął dziwnie pracować, a mianowicie jak go przygazuje i puszczę gaz to obroty spadają dość nisko(ale nie gaśnie), samochód przydłąwi się i dalej pracuje, ale ta praca nie jest zbyt ładna, bo obroty na biegu jałowym ma około 550. Jak dojeżdżam do świateł jest ten sam objaw: puszczam gaz i samochód przydławia się. Raz zdarzyło się, że zgasł ale bez problemu po chwili odpalił. Ale nie to jest głównym przedmiotem mojego pytania
.
Nie mam pojęcia co mogło się stać, samochód bez problemu odpalił na początku po trzech miesiącach a teraz po 8/10 dniach lipa. Aku podmieniłem na praktycznie nowe z innego auta i jest to samo.
Jeżeli możecie mi pomóc to bardzo proszę, bo denerwuje mnie, że co podejdę do samochodu to zastanawiam się czy dzisiaj odpali czy może nie. Jeżeli ktoś by wiedział też co może być przyczyną takiej dziwnej pracy silnika to proszę o wskazówki.
Jak na początku sądziłem trochę się rozpisałem, ale mam nadzieję, że ktokolwiek to przeczyta


