Kolejny pojawił się przed wczoraj. Od czasu, gdy w zimę padło mi aku (z miesiąc temu), obrotomierz pracował tylko w zakresie 0-2tyś obr. Po zmianie aku na nowe, niestety nie "naprawiło" się samo
Po przewertowaniu tematów na forum, stwierdziłem, że winne są akumulatorki licznika (ekonomizer też nie działa).Przed wczoraj zabrałem się za ich wymianę. Wydaje mi się, że ktoś coś kombinował, bo były dwa różne, no ale nic. Akurat miałem w domu kilkanaście nowych, więc je wykorzystałem. Jeśli chodzi o stare akumulatorki, to żółty nie wykazywał żadnego napięcia (0,0V), natomiast zielony 1,2V. Ale jak już się dobrałem, wymieniałem na dwa nowe. Jedyną różnicą jest pojemność oraz fakt, że nowe są Ni-Mh (stare Ni-Cd).
Szczęśliwy zmontowałem wszystko, wrzuciłem do auta. Obrotomierz działa jak nówka, ekonomizer wciąż nie daje oznak życia - trudno, i tak by tylko denerwował
Niestety już następnego dnia szczęście minęło, gdyż zaczęły się cyrki z wahaniami wskazówek. Obrotomierz niby porusza się w normalnym zakresie, ale skacze sobie po 500obr w przód i tył (czasem więcej), tak samo wskazówka od temperatury. Cóż może być przyczyną? Ponieważ jedyne co ruszałem to akumulatorki, więc je podejrzewam. Ale skoro są nowe?Przy rozkładaniu robiłem foty, które wrzucam poniżej. To co mnie zaniepokoiło, to stan płytki pod akumulatorkami. Czy brak "zielonej warstwy" tworzy tzw. "przerwaną ścieżkę"? Jeśli tak, jak mogę ją uzupełnić? Są może jakieś preparaty? Wybaczcie, za być może trywialne pytania, ale jak już wspominałem, elektronika jest moim wrogiem.
Jeśli chodzi o auto, jest to 316 z 88r, silnik m10b18 na gaźniku (oryginalnie). Kontrolek od inspekcji brak, domniemam, że to ze względu na zasilanie gaźnikowe? Może w tym przypadku i ekonomizer nie powinien działać? Sam nie wiem.
