Problem jako tako powrócił, tak więc po włożeniu nowego bezpiecznika działało tak jak napisałem w poprzednim poście, dziś chciałem jechać autkiem wszystko ładnie pięknie, odpalam, wyjeżdzam za brame, światła gasną... (pozycyjne i podświetlenie zegarów itp), włożyłem nowy bezpiecznik, włączam światła, to samo, przepaliło nawet 15A (od razu, nie po czasie), w kabinie pojawiło siętroche dymu i śmierdziało stopionym plastikiem, tak więc auto już wepchałem do garażu, po rozebraniu znalazłem 1 przytopiony kabelek, dodaje zdj

no i okej, mysle sobie przypalony ale sprawdze, a co mi tam, wkladam bezpiecznik 7,5. wlaczam swiatla, radio, wszystko dziala normalnie
no to super sobie mysle , schylilem sie jeszcze do tego kabelka, nie grzal sie ani troche, wiec okej, no ale pociagnalem go lekko(wlasciwie to cala wiazke) no i poszedl bezpiecznik. wsadziłem nowy, tym razem 10tke, wlaczam, wszystko dziala, szarpie to wiazka jak glupi (oczywiscie z umiarem

) wszystko chodzi ladnie pieknie, nic nie smierdzi, nie dymi sie, no okej, pochodzilo 5min, przelaczylem na bezpiecznik 7,5 czyli taki jaki byc powinien i znow akcja, wlaczam, dziala, szarpie jak glupi i dalej dziala xd czyli teraz stanelo na tym, ze wszystko ładnie pięknie działa, tak jak powinno, no ale bez powodu tak się nie stało

no i teraz o co
chodzi, tzn co, samo sie naprawiło ? zaizolować ten przytopiony kabelek i dalej jeździć czy jak ?
e: chodzi o bezpiecznik numer 23
