318i z 1990, E-30.
Panowie, takie śmieszne coś (na gazie):
Zbiera się ładnie, pedał w podłodze, dochodzi do 3000 obr/ i odcina paliwo tak na 1,5 sek (w ogóle - wskaźnik spalania w dół, i hamuje silnikiem).
Po kilku próbach (delikatne podkręcanie itp.) robi się to samo, ale już przy 3500. Kilkanaście kolejnych km podchodów - przestaje palić przy 4000. Zgasiłem, wyłączyłem, zostawiłem na noc. Następnego dnia rano - zaczynamy tam, gdzie przerwaliśmy. Dochodzi do 4000 i lipa.
Po kilkunastu minutach już osiągamy 4500 (i do tych obrotów zbiera się jak burza). Później już poszło łatwo, 5000, 5500 i przy kolejnej próbie do 6000.
Teraz chodzi jak burza, czasem przerwie. Ktoś ma pojęcie cóż to takiego?
Dodam, że zrobiło się tak, jak za kółkiem usiadł kumpel (ja jako pasażer). Ale przejechał raptem 15 km, i to spokojnie, bez szaleństw. Więc pewnie to nie ma związku.