Wypada mi zapłon oraz czasem strzeli lpg ale tylko gdy po prostu na za niskich obrotach dam mu za dużo gazu. Jeżeli jeżdżę zgodnie z charakterystyką M40 (max moment przy 4250) czyli przy obrotach rzędy 2000-3000 bardzo lekko na gaz, dopiero od 3000 mocniej mogę przyśpieszać i tak do 3500-4500 zmieniam bieg, to nie strzela, nie przerywa. Tak jakby to gubienie zapłonu pokazywało mi jak mam jechać żeby nie zajechać panewek
Świece nowe, kable stare. Ale czy oprócz kabli dochodzi też możliwość, że rozrząd może być np. przestawiony o jeden ząbek? Bo starałem się pasek założyć idealnie, ale nie mam przyrządu do sprawdzania tego kwadrata więc mogłem minimalnie źle założyć.
Na wolnych obrotach obroty trzyma ogólnie (wg obrotka) ale nie chodzi idealnie równo, jakby co jakiś moment nie załapywał na jeden gar. Trzęsie silnikiem trochę cyklicznie.
W momencie mocnego kopnięcia w przepust z wolnych obrotów - silnikiem zatelepie - ewidentnie nie idzie po zapłonie na jednym garze.
Drugi kabel od góry na kopułce ma popękaną fajkę (do kopułki). Pewnie jakieś tam przebicie jest. Czy koniecznie trzeba wymienić komplet kabli? Bo to wydatek rzędu 300 zł
A nie mam gwarancji że to będzie to. No ale nowe kable na LPG to zawsze lepiej.
Nauczyłem się tak jechać że nie strzela, po prostu jechać prawidłowo, jak na silnik benzynowy BMW przystało
No ale wiadomo, że tak być nie może, trzeba to naprawić.
Poradźcie coś. Czy sprawdzić najpierw rozrząd, czy od razy wymienić kable, czy może coś innego?