próbowałem samemu sie czegoś doszukać bezbieczniki , żarówki itp. w końcu zdjąłem kiere i plastiki , dobrałem się do wiązek , znalazłem jedno spalone łacze w jednej z kostek , potem masę taśmy izolacyjnej , a pod nią kilkanaście przewodów jawnie spalonych, jak by kiedyś jakiś zasrany niemczur jakieś mega zwarcie zrobił , no ku......wa sajgon w ch.....uj.
Dodam ze "do teraz" wszystko działało , i nadal działa na tych popalonych kablach oprócz kierunków...
SAM NIE OGARNE TEGO BAJZLU.... POLEĆCIE MI JAKIEGOŚ DOBREGO ELEKTRYKA W BIAŁYMSTOKU....
nawet doszukałem się jakiegoś wolnego napięcia "zaizolowanego" końcówką od długopisu...
i centralki od alarmu sprzężonej z centralnym....ossstro po 4 latach.... 
