No dokładnie, czuć tylko sprężynę i nic więcej. Odłączałem cięgno i przy turbinie chodzi luźno. Natomiast sama sprężyna w tym czymś chodzi moim zdaniem dość ciężko. Dużo ciężej niż w mojej starej sprężarce. Więc się zastanawiam, czy tak ma być. No i jak dodaję gazu to nawet nie drgnie.
Sam silnik chodzi na pewno OK. Do 100km/h nie można narzekać, ale to nie jest to co powinno być, zaś powyżej 110km/h to już dolina

Wyraźnie brakuje mocy. Na 3 biegu mogłem dociagnąć prawie do 120km/h , teraz 90km/h to max.
Na śmigle turbiny nie ma luzu. Łopatki turbiny te które widać od strony filtra, też wyglądają OK.
U mnie wężyk nr 12, nie jest nigdzie podłączony. Natomiast na wyjściu z turbiny wężyk nr 12 ma jakieś 20cm i wraca do turbiny. Nie wiem czy coś to zmienia, ale tak mi to założyli i z tego co mi mówiono to dobrzy fachowcy. Przejechałem tak 10 000km i był OK
Wydaje mi się że auto straciło moc w tym samym momencie co padł obrotomierz. I tak się zastanawiam, pod co w dieslu jest podłączony obrotomierz, tzn. czy jest jakiś czujnik prędkości wału korbowego? Bo może to problem z tym i są jakieś złe dane podawane na komputer.
Wykluczając turbinę pozostaje mi chyba tylko kwestia filtra lub pompy paliwa, bo tak to już nie mam pomysłów, no chyba że jakiś śmieszny czujnik.
Sam silnik odpala bez problemów, pracuje równo - wręcz idealnie, na luzie wkręca się prawidłowo na obroty. Turbinę czuć że działa. Paliwo tankowane na shellu.
O silnik zawsze dbam i o turbinę, silnik zanim się rozgrzeje nie przekracza 1900obr/min, a po jeździe nigdy nie gaszę go od razu. Więc raczej mojej winy tu nie widzę, żebym coś zrobił nie tak. Tak naglę się stało i tyle. A jeśli by turbina umierała to raczej stopniowo, no chyba że złamać wirnik w pół
Ma ktoś jeszcze jakieś pomysły, zanim wyląduję u mechanika
