W mojej E30 przed sondą lambda jest jedno miejsce, w którym sobie ulatują spaliny. Ot, taka mała dziurka.
Możliwe jest takie coś, że przez to, co ucieka zmieniają się własności spalin i sonda ma błędne odczyty?
A przez to mój samochód pali więcej i ma gorsze osiągi?
Czy już z nudów zaczynam wymyślać jakieś abstrakcyjne opcje?
Bo na dniach jadę to zrobić i może się okaże, że moje różne czarne sny o silniku do remontu nie będą miały urzeczywistnienia 

